Panele na budynkach w Łazach i Wólce Kosowskiej. Mam poważne wątpliwości co do montażu

Gmina Lesznowola realizuje projekt termomodernizacji szkół o wartości 52 mln zł. W jego ramach na dachach montowane są panele fotowoltaiczne. Mamy uzasadnione podstawy twierdzić, że na szkołach w Łazach i w Wólce Kosowskiej zamontowano je niewłaściwie, a to może zagrażać bezpieczeństwu dzieci i pracowników.

Termomodernizacja szkół to dobra i potrzebna inwestycja. Ocieplone budynki i własny prąd ze słońca to niższe rachunki przez wiele lat. Właśnie dlatego pieniądze publiczne muszą być wydane tak, żeby instalacje bezpiecznie służyły przez dekady, a nie generowały kosztów po kilku sezonach.

Na problem zwrócili mi uwagę mieszkańcy, w tym osoba zawodowo zajmująca się projektowaniem i montażem instalacji fotowoltaicznych. Sprawdziłem to sam i zrobiłem dokumentację zdjęciową dachu Szkoły Podstawowej w Łazach.

Dachy szkół pokryte są blachą na rąbek stojący, czyli gładkimi arkuszami łączonymi na wystających zakładkach. To pokrycie trwałe i estetyczne, ale wymagające. Blacha jest cienka, nie ma widocznych wkrętów i musi swobodnie pracować przy zmianach temperatury. Dlatego panele mocuje się na niej na specjalnych uchwytach zaciskanych na zakładkach, bez wykonywania choćby jednego otworu.

Na szkołach zastosowano inne, tańsze rozwiązanie. Konstrukcję pod panele, czyli mostki przeznaczone do blachy trapezowej, przykręcono wkrętami bezpośrednio przez blachę, w kilkudziesięciu miejscach na każdym dachu. Według informacji od osób uczestniczących w montażu wkręty mogą trzymać się wyłącznie cienkiej blachy, bez zakotwienia w konstrukcji dachu.

Dlaczego to groźne?

Każdy panel waży ok. 29 kg i ma ponad 2,5 m² powierzchni. Panele znajdują się kilkanaście metrów nad ziemią, także nad wejściami, którymi codziennie przechodzą dzieci. Wiatr działa na taki panel jak na żagiel. Jeśli mocowanie trzyma się tylko blachy, przy silnej wichurze panel może zostać zerwany.

Każdy wkręt to otwór w pokryciu. Dziś szczelność zapewniają gumowe podkładki, ale te starzeją się na słońcu i mrozie. Sztywne przykręcenie blokuje też naturalną pracę blachy, co z czasem może prowadzić do jej uszkodzenia i przecieków nad klasami.

Taki montaż grozi utratą gwarancji na dachy szkół. Jeśli za kilka lat zaczną przeciekać, za ich naprawę zapłacimy wszyscy, z budżetu gminy.

Co odpowiedział urząd?

23 września wysłałem Pani Wójt pytania w tej sprawie wraz ze zdjęciami. Przez miesiąc nie otrzymałem odpowiedzi.

22 października zapytałem o sprawę na posiedzeniu Komisji Polityki Gospodarczej. Usłyszałem, że e-mail to nie pismo. Uważam, że o bezpieczeństwie dzieci nie powinna decydować forma, w jakiej sygnał trafia do urzędu. Pytania i zdjęcia dotarły, a urząd mógł je sprawdzić.

Usłyszałem też, że urząd o sprawie wiedział. To rodzi najważniejsze pytanie: skoro urząd wiedział, dlaczego nie wstrzymał montażu do czasu wyjaśnienia wątpliwości? Gmina jako inwestor ma do tego narzędzia. Inspektor nadzoru może wstrzymać roboty.

Co zrobiłem?

Skoro forma okazała się ważniejsza niż treść, złożyłem formalną interpelację. Jest opublikowana w Biuletynie Informacji Publicznej: Interpelacja w sprawie montażu instalacji fotowoltaicznych na budynkach szkół. Pani Wójt ma 14 dni na pisemną odpowiedź.

Pytam w niej, czy taki montaż przewidywał projekt i czy dopuszcza go producent konstrukcji. Pytam też, czy wkręty są zakotwione w konstrukcji dachu, czy nie tracimy gwarancji na dachy, czy instalacje mają wymagane uzgodnienia przeciwpożarowe i kto pełnił nadzór nad pracami.

Wnioskuję o wstrzymanie odbioru i zapłaty dla wykonawcy do czasu wyjaśnienia sprawy. Wnioskuję też o niezależną ekspertyzę techniczną obu szkół oraz o sprawdzenie, czy do tego czasu trzeba zabezpieczyć strefy przy wejściach.

Co dalej?

Rozstrzygnąć powinna niezależna ekspertyza. Nie przesądzam dziś, że montaż jest wadliwy. Być może istnieją obliczenia i dokumenty, które rozwieją wątpliwości. Ale trzeba to sprawdzić teraz, zanim gmina zapłaci, a nie po pierwszej wichurze albo gdy w klasie zacznie przeciekać sufit.

Skoro wydajemy 52 mln zł publicznych pieniędzy, szkoły mają być bezpieczne, a dachy szczelne. O odpowiedzi na interpelację poinformuję Państwa na tej stronie i na moim profilu na Facebooku.

Nie jestem przeciwko fotowoltaice na szkołach. Jesteśmy za tym, żeby była zamontowana bezpiecznie. Jeśli zgadzają się Państwo, że w tej sprawie liczy się bezpieczeństwo dzieci, a nie forma pisma, proszę o udostępnienie tego wpisu.

Jeśli spodobał się wpis, udostępnij: